Ach co to był za ślub czyli wegetariańskie wesele.

Byłam pierwszy raz na wegetariańskim weselu.Potraw było dużo, zupa sałatki,  potrawy na zimno i gorąco jak to na weselu.Wszystko smakowało rewelacyjnie i wśród nich były "perełki", że tak nazwę które mi osobiście smakowały najbardziej. Razem z mężem gościliśmy u Młodej pary Sary i Krystiana. Niech żyją Długo i szczęśliwie, jeszcze raz  Wszystkiego Najlepszego Kochani!
Na początku wesela podano zupę krem z cukinii z mlekiem kokosowym,ozdobioną wiórkami sera i płatkami kwiatu nagietka.Później na stół wjechały ziemniaki, surówki wstążki marchewki z migdałami,mizeria,bukiety warzyw......... do tego mięso sojowe w sosie bardzo pikantnym( chyba Chili). Pierożki z kapustą smażone w głębokim tłuszczu, krokiety i oczywiście tort własnego wypieku i ciasta, babeczki. Nie wszystko dało się uwiecznić na zdjęciach. Ale było smacznie i wegetariańsko.
Sto Lat   Młodej Parze!







Komentarze

  1. ciekawe, nigdy nie byłam na takim weselu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,

      To co piszecie brzmi zachęcająco. Gdzie odbyło się to wesele, kto gotował?

      Usuń
    2. Jelenia Góra, gotował kucharz z wegańskiej restauracji:)

      Usuń
  2. Wspaniale, jakże Wam zazdroszczę! Jako wegetarianka na weselach jestem najczęściej skazana na jedzenie ziemniaków lub ryżu bez sosu, dużych ilości frytek i surówek na obiad. Z ciastami i deserami jest oczywiście lepiej, ale na szczęście nie jesteśmy weganami, bo wtedy jedlibyśmy same owoce. Z zimnych i ciepłych przekąsek podawanych później pozostaje czasem sałatka jarzynowa (o ile nie zawiera szynki) oraz dekoracja z rozmaitych półmisków z mięsiwem i wędlinami. No i wino na szczęście:-) Generalnie nie wspominam dobrze rozmaitych wesel, z jednego nawet wróciliśmy wściekle głodni i w środku nocy przygotowywałam w domu jedzenie! No i nawet nie może się człowiek upić z rozpaczy, bo wracamy do domu samochodem, jedno musi więc być trzeźwe, a drugie przynajmniej nie pijane:-))) W całym naszym wege-życiu zdarzyły się może ze trzy imprezy, podczas których czuliśmy się zadbani i dobrze nakarmieni. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  3. Justyna Żak- to było pierwsze wesele wegetariańskie, oby było takich więcej, pozdrawiam:)
    Hajduczek- mam podobne doświadczenia, często wracaliśmy głodni, chociaż teraz często Młoda Para już na zaproszeniu pyta jakie jedzonko chcemy a to jest miłe że pamiętają, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym się pojawiła na takim weselu dla odmiany wrażeń kulinarnych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje też było wegetariańskie - byłoby wegańskie, gdyby nie majonez w sałatce ziemniaczanej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mio i Mao szkoda że tak mało tych wesel wegetariańskich:)
    Mila - Gratuluję!, więcej takich wesel i niech nas zapraszają :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty